Światowy Dzień Ziemi

Nie będzie żadnych stylizacji, ciuchów, makijaży, podróży itp. Nie będzie sielankowo. Wykorzystam ten dzień aby napisać o czym zupełnie odmiennym. Światowy dzień ziemi…dla mnie powinniśmy poruszać ten temat non stop. W tym wpisie nie chce Wam niczego zarzucać…i nigdy tego nie będę robić. Każdy człowiek ma swój rozum i czy go dobrze użyje zależy wyłącznie od tej osoby. Ja jednak niedawno wybrałam sposób życia, który uważam za najlepszy i najodpowiedniejszy ale nie dla mnie lecz dla wszystkich. Długo do tego dochodziłam choć zawsze o tym myślałam. Postanowiłam działać w dniu śmierci jednego z członka rodziny – mojego królika. W ten sam dzień przechadzając się po jednym ze sławnych, niemieckich sieci sklepów zauważyłam w lodówce mięso królika. Zawsze dotykały mnie takie rzeczy ale akurat w tym dniu jeszcze bardzie mnie to zabolało. W lodówce leżał przyjaciel wielu rodzin. Tak naprawdę to nie ma różnicy czy to królik, kurczak, krowa czy świnia. W Chinach przecież na stole leżą również psy. Pies? W Polsce to nie do pomyślenia..w Chinach…czemu nie? Ale to naprawdę nie ma znaczenia. Te wszystkie zwierzęta czują ból, strach, szczęście. Niewiele ludzi zdaje sobie sprawę, że nawet kosmetyki, które używamy są przedtem testowane na zwierzętach (myszy, szczury, króliki, psy). Dlatego konsekwentnie na moim prywatnym profilu wstawiam materiały uświadamiające ludzi co tak naprawdę dzieję się zanim zjemy mięso, wypijemy mleko lub użyjemy kremu (zacznę również wstawiać je na moim profilu na fb – Narmin Rasoul). Kupując króliki w sklepach zoologicznych lub kupując inne zwierze z niesprawdzonych źródeł, napędzamy pseudohodowle. Zwierzęta żyją tam w tragicznych warunkach i rodzą się z wieloma schorzeniami. W wyrzucane przez nas plastiki wplątują się ptaki lub połykają je wieloryby z czym wiąże się długa, męcząca śmierć. Temat jest na tyle szeroki, że nie jestem w stanie go całkowicie wyczerpać. Nie wspominając również o korzyściach dla człowieka z niejedzenia mięsa (jedząc zakwaszamy organizm). Dlatego będę starała się, tak jak do tej pory, udostępniać materiały aby jeszcze bardziej zapoznać i uświadomić Was. Ja na swój start zaczęłam od książki Adiraja dasa „Kuchnia kryszny indyjskie potrawy wegetariańskie” i polecam ją z całego serca. Oprócz przepisów znajdziecie tam wiele ciekawych informacji na temat wegetarianizmu (co prawda ubolewam, że książka nie jest wegańska). Dodaje również informacje o firmach, które testują swoje produkty na zwierzętach, a które nie. Sama dopiero zaczynam przygodę w tej tematyce więc na pewno będę wracać do wpisów tego typu, a mam nadzieje, że wy będziecie z nich wyciągać jak najwięcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*

Informacja o polityce przetwarzania danych osobowych

W celu dostarczania naszych usług wykorzystujemy pliki cookies. Aby dowiedzieć się więcej o plikach cookies, opcjach wypisu oraz Twoich preferencjach kliknij tutaj. Korzystanie z naszego serwisu internetowego traktowane jest jako zgoda na politykę przetwarzania danych osobowych.